|
sobota, 27 września 2008
Co czytacie?
Ja czytam szybko. Jedna książka starcza mi na tydzień ale nie dłużej. Chyba że jest bardzo gruba. Książek wogóle jest za mało. Czytam to co lubię po kilka razy. Od czasu do czasu zdarza mi się kupić złą książkę. Co ostatnio dobrego wyszło? Nie chcę znów popełnić błędu.
niedziela, 21 września 2008
Szczegóły o książce
Jeśli ktoś z was potrzebuje dokładnych informacji (liczba stron, ISBN, wymiary) to są na stronie wydawnictwa. Pytajcie o tę książkę w księgarniach. Nawet jak nie mają to mogą zamówić.
piątek, 19 września 2008
Casting do FNiN!!!
Możemy się już szykować do castingu do filmu "Felix, Net i Nika". Na blogu Manfreda jest o tym coś napisane.
poniedziałek, 15 września 2008
Kosmiczny fragment
Cała książka dzieje się poza Ziemią. Tylko początek i koniec na naszej planecie. Tu wklepałem momentopuszczenia Ziemi. Michu unosił się w energetycznym bąblu. Pod pachą miał Zenka a pod sobą malejące miasto migoczące bladymi światłami. Bąbel widziany od środka przypominał kule z silikonu, można było zagłębić w nim palec do połowy. Czuło się wówczas przyjemne mrowienie. Im jednak wyżej znajdował się bąbel, tym większe przerażenie ogarniało Micha. Światła wygasały i Ziemia stawała się czarna, a w pewnej chwili Michu aż zadrżał-ujrzał bowiem krzywiznę planety.
czwartek, 11 września 2008
środa, 10 września 2008
Fan
Zapomniałem wcześniej napisać że jestem też wielkim fanem serii Felix Net i Nika. Michu jest napisany w tym samym stylu. Bardziej dowcipnie i mniej na poważnie. Linki: Oficjalna strona książki, fanclub FNiN, fanclub Manfreda (program AI). Myślałem żeby zalożyć fanclub książki Michu oraz Wszechgalaktyczny Sylwester. Może znajdę współpracowników bo samemu będzie ciężko. Widzę ile pracy to może kosztować. Na razie ten blog. Jak to dostać?!
Ciężko to kupić w księgarni. Może w dużej. W mojej bibliotece w szkole nie ma Micha. Wyszukałem gdzie jest w internecie. Pierwszy fragment
Wklepałem fragment z początku książki. Klementyna to wielka i nieodwzajemniona miłość Micha. Mówi mu dlaczego nigdy nie będą mogli ze sobą chodzić.Dziewczyna czekała na korytarzu i Michu omal jej nie staranował. Uniósł dłonie w przepraszającym geście a Klementyna uśmiechnęła się słabo. Jej warkoczyki były aż do obłędu kasztanowe, oczy ciemne i ciepłe. Miała na sobie sukienkę na szelkach, nałożoną na jeansy. Z bliska widział, że Klementyna ma na kształtnym nosku ledwo widoczne piegi. Michu od września czynił podchody, zastanawiając się jak tu zagadać by nie wyjść na durnia i teraz nie wiedział już czy zwariować ze szczęścia, czy zwymiotować z nerwów.. Stali w pustym już korytarzu, białe ściany zdawały się zaciskać wokół przerażonego Micha. Za oknem, koledzy i koleżanki pędzili już ku wolności. – Hej – powiedziała Klementyna, a Michu skinął głową. Przygryzła wargę, wyraźnie zakłopotana. – Nie powinnam nabijać się z ciebie – wyznała. – E tam – odpowiedział Michu. Właściwie to jej przerwał, bo otwierała usta do następnego zdania. – Nie powinnam, ale może miałam powód – stała oparta o ścianę, a plecak bujał się między jej nogami – w mojej poprzedniej szkole znałam kolegę. Był nawet trochę do ciebie podobny, bystry, bardzo fajnie z nim się gadało. Michu mechanicznie skinął głową. Oczy mu się świeciły. Klementyna natychmiast spoważniała. – Zaczęło się od Gwiezdnych wojen – wskazała na Michową bluzę – oglądał je w nieskończoność potem doszły inne filmy, zaczął przesiadywać na necie, kolekcjonować pisma o UFO, zamówił sobie nawet plakat na allegro, identyczny jak ten, który miał Fox Mulder. – Mulder? – powtórzył Michu, zdziwiony że Klementyna wie, kto to. Nie wyglądała na taką, co interesuje się amerykańskimi serialami o zjawiskach nadprzyrodzonych. – No, Mulder. On chciał być właśnie jak Mulder, a kiedy się spotykaliśmy... – złapała powietrze. Przez twarz Micha przeszedł skurcz – kiedy się spotykalismy to gadał tylko o znakach na niebie, rysunkach indiańskich i innych tajemnicach, trzymanych przed światem w ukryciu. Mówiłam mu, prosiłam, może coś innego, może gdzieś pójdziemy, może na spacer, to szliśmy, a on tylko gapił się w niebo. Mówiła coraz szybciej, a Michu wytrzeszczał oczy. – W końcu nie dało się z nim rozmawiać o niczym innym, nic tylko ślady i kosmiczne statki. I tak właśnie jest, Michał. Romanek może się czepia, ale ma trochę racji. Jak pytałam Krzyśka o cokolwiek, to schodził na swój temat. Wreszcie mówię mu, czemu po prostu nie kupimy sobie po lunecie albo posiedzimy u niego i nie pooglądamy zdjęć kosmitów. Bardzo się ucieszył i powiedział, żebym przyszła, bo ma trzy giga zdjęć wysokiej jakości – łzy napłynęły jej do oczu. – No i nie przyszłam, bo nie jestem szara, nie mam wielkich oczu i metra wzrostu. Tak to właśnie było, Michał. Powietrze, które wdychał, było zimne jak lód. – Przykro mi – wykrztusił. Klementyna rozryczała się na całego. – Guzik ci przykro! Guzik! – chlipnęła i pobiegła środkiem korytarza. Nagle odwróciła się, zapłakana, wymierzyła w Micha oskarżycielski palec. – Widzisz! Widzisz! Wszyscy jesteście tacy sami! Trzasnęła drzwiami od szatni. Zrozpaczony i ogłupiały Michu wpatrywał się w geometryczne wzory na ubłoconej podłodze i czuł żałość, wędrującą gdzieś z żołądka, przez serce, do krtani aż odebrało mu oddech. Gdyby tylko mógł przewidzieć takie rzeczy, to siedziałby cicho, nawet gdyby latający spodek wyrżnął go w czoło. Otarł usta i poświęcił kilka brzydkich myśli tajemniczemu Krzyśkowi, który nie dość, że był palantem to jeszcze, mimowolnie, pogrzebał wszelkie szanse Micha na zdobycie Klementyny. Blog na poważnie
Nazywam sie Michał i chodzę do szóstej klasy szkoły podstawowej. Mieszkam w Warszawie. To mój trzeci blog ale pierwszy na poważnie. Blog będzie o książce Roberta Starca "Michu oraz Wszechgalaktyczny Sylwester". Dostałem ją na urodziny, bo Michał to Michu żeby było śmieszniej. W skiążce dzieje się wiele. Najbardziej szalony i odjechany rajd po kosmosie, jaki można sobie wyobrazić! Michu, nastolatek z planety Ziemia i Włam, nastolatek z planety Bardzo Wesołych i Rozkosznych Wielbicieli Wielkich Imprez z Naciskiem na Sylwestra ruszają na poszukiwania zagubionych rodziców Włama. Ich przygody na planetach: Internautów, Zombich, Tlenowców, Gończych i Marzeń wcisną Cię w kanapę! Przeczytałem ją trzy razy. Odczekam i przeczytam czwarty raz. Będę tu umieszczał fragmenty książki i moje przemyślenia. |
Archiwum
|